Forum Transportu Drogowego, które miało miejsce 13 grudnia ustaliło, że wniesie do Ministerstwa Infrastruktury prośbę o doprecyzowanie nowelizacji ustawy o transporcie drogowym i niektórych innych ustaw, które wprowadzają Pakiet Mobilności. – Dostrzegamy dobrą wolę ze strony Ministerstwa Infrastruktury, choć jeszcze mamy kilak drobnych postulatów – przyznaje Piotr Mikiel ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. 

Przewoźnikom chodzi w szczególności o zmniejszenie kar i dopisanie tylko tych pozycji, które wprost wynikają z Pakietu Mobilności, większe zliberalizowanie wymagań co do bazy transportowej, doprecyzowanie sposobu zatrudniania osób zarządzających transportem, rozliczanie dyżurów oraz nieewidencjonowanie czasu pracy w określonych sytuacjach. – Proponowane przez resort zapisy są bardzo lakoniczne i przez 3-4 lata będziemy mieli masę sądowych procesów, które wprowadzą praktykę co do sposobu zawarcia umowy z kierowcą wykonującym przewozy międzynarodowe – ostrzega Zdzisław Szczerbaciuk Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji. 

W środę 14 grudnia nowelizacją zajmie się Sejmowa Komisja Infrastruktury, w następnych dniach Sejm. – Senat zajmie się nowelizację po Nowym Roku, mamy kilkanaście dni na poprawki – podsumowuje wiceminister infrastruktury Rafał Weber. – W najważniejszych aspektach potrafiliśmy znaleźć dobry kompromis, który pozwoli wdrożyć Pakiet Mobilności i nie odbije się on mocno na funkcjonowaniu polskich firm transportowych – uważa wiceminister. Przepisy mają obowiązywać od 2 lutego 2022 roku. 

Także przewoźnicy przyznają, że większość postulatów branży dało się wdrożyć w wersji noweli przyjętej przez rząd 7 grudnia. – W mojej ocenie przyjęliśmy kluczowe sprawy, aby wdrożyć PM i dać przewoźnikom komfort pracy w UE i w najłagodniejszy możliwy sposób zmniejszyć obciążenia finansowe – podkreśla wiceminister Weber. 

Przypomina, że kierowcy w kabotażu i przerzutach delegowani są na takich samych zasadach jak każdy inny pracownik pracujący za granicą, co jest zgodne z postulatami branży. Przepisy nie obejmują przewozów krajowych. 

Sprawny finisz prac nad nowelizacją branża zawdzięcza m.in. pracom zespołu negocjacyjnego, wyłonionego spośród organizacji przewoźników. W jego skład wchodzą: Andrzej Bogdanowicz z Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego, Piotr Mikiel z ZMPD, Zdzisław Szczerbaciuk z PIGTSiS oraz Maciej Wroński ze związku pracodawców Transport Logistyka Polska. 

Branża upomina się także o wsparcie finansowe państwa. Tłumaczy, że Pakiet Mobilności sztucznie zwiększa koszty. – Kierowca straci 1000-1800 zł netto – już od lutego. My stracimy ok. 3 tys. zł. Frachtu nie podniesiemy jednorazowo o 20 proc. – wyjaśnia przewoźnik z Gdyni Andrzej Olechnicki. 

Natomiast przedsiębiorca z Siedlec Karol Rychlik szacuje, że ustawa podniesie wynagrodzenia o 45 groszy za kilometr, nie wspominając o karach za naruszenia. Razem podwyżka kosztów wyniesie 60-80 gorszy za km przy pojedynczej obsadzie. Czyli za tysiąc km to 450 zł dodatkowych kosztów – podsumowuje Rychlik.