Listonosz rzadziej będzie pukał do naszych drzwi?

Poczta Polska roznosząca listy nie pięć, lecz cztery dni w tygodniu i dostarczająca je wolniej niż dotąd – takie są pomysły ekspertów na poprawę kondycji narodowego operatora.

Publikacja: 23.10.2019 18:02

Listonosz rzadziej będzie pukał do naszych drzwi?

Foto: fot. Poczta Polska

Poczta Polska (PP) od kilku lat konsekwentnie zwiększa zatrudnienie, rozbudowuje sieć placówek i podwyższa wynagrodzenia. Ale takie działania mają swoje negatywne konsekwencje – państwowej spółce brakuje pieniędzy na niezbędne inwestycje i rywalizację z gigantami branży kurierskiej. A wkrótce operator może zostać jeszcze „dobity” wzrostem płacy minimalnej (PP zatrudnia najwięcej osób na takich umowach).

CZYTAJ TAKŻE: Poczta Polska ma dostać od rządu 200 mln zł

Kamieniem u szyi Poczty jest obowiązek świadczenia tzw. usługi powszechnej w obecnej formule. PP jako operator wyznaczony musi dostarczać korespondencję w każde miejsce w kraju przez co najmniej pięć dni w tygodniu. A to usługa, która w 2013 r. przyniosła spółce aż 110 mln zł straty. Zgodnie z obowiązującymi przepisami spółka powinna otrzymać rekompensatę. Do tej pory dopłaty nie dostała. – Fundusz kompensacyjny, na który mają składać się inni operatorzy pocztowi w naszym kraju oraz – jeżeli zajdzie konieczność – budżet państwa, w praktyce nie funkcjonuje – przekonuje Krzysztof Piskorski, prezes Instytutu Pocztowego (IP).

""

fot. Poczta Polska

logistyka.rp.pl

Zaklęty krąg

PP wpadła w zaklęty krąg – realizuje usługi powszechne, bo musi jako operator wyznaczony, a ponadto stanowią one o połowie przychodów firmy. Z drugiej strony owe usługi to w ponad 98 proc. listy, które są nierentowne, a ich rynek – bez perspektyw (z roku na rok kurczy się w tempie 5–10 proc.). Pocztowcy muszą więc finansować w efekcie usługę powszechną z innych swoich usług komercyjnych. Tymczasem, jak wyjaśnia Justyna Siwek, rzecznik PP, sposób finansowania usługi powszechnej określany jest przez dyrektywy pocztowe, które dają możliwość rekompensowania kosztów, a respektowanie tych zapisów jest obowiązkiem każdego państwa UE. – Jesteśmy jedyną pocztą w UE, która dotąd nie otrzymała żadnej rekompensaty. Za wszystkie musi płacić sama – podkreśla Siwek. Dla porównania w przypadku niemieckiego DHL kwota subsydiów dotyczących jedynie dofinansowania świadczeń emerytalnych i zdrowotnych w latach 1995–2010 wyniosła aż 37 mld euro. Z kolei Poste Italiane z tytułu realizacji usługi powszechnej otrzymała w 2017 r. 262 mln euro rekompensaty.

""

fot. Poczta Polska

logistyka.rp.pl

Urząd Komunikacji Elektronicznej poinformował nas, że PP wnioskuje o 95,1 mln zł, ale i tak prawie 90 proc. dopłaty obciąży Pocztę. Pozostała część ustalonej kwoty dopłaty zostanie wniesiona przez operatorów pocztowych oraz budżet państwa. O ile w ogóle tak się stanie. W marcu 2015 r. postępowanie zostało bowiem zawieszone, bo przed wydaniem decyzji UKE Polska zobligowana była do uzyskania zgody Komisji Europejskiej na udzielenie pomocy z tytułu świadczenia usług powszechnych. KE nakazała dokonanie powtórnej weryfikacji przedłożonej przez PP kalkulacji oraz zmian legislacyjnych w zakresie finansowania kosztu netto. – Po ponownej weryfikacji przez biegłego kalkulacji kosztu netto i straty, a także wprowadzeniu zmian legislacyjnych oraz rozpatrzeniu blisko 50 wniosków dowodowych, prezes UKE w styczniu 2018 r. wydał ostateczną decyzję. Następnie wszczął postępowanie administracyjne w sprawie ustalenia wysokości udziału w dopłacie dla operatora pocztowego. To postępowanie jest w toku – informuje biuro prasowe UKE.

CZYTAJ TAKŻE: Poczta Polska z Orlenem i Biedronką stawia się InPostowi

Dopiero po jego zakończeniu możliwe będzie wydanie decyzji, która będzie podstawą do wnoszenia wpłat przez zobowiązanych operatorów pocztowych. Problem w tym, że w postępowaniu uczestniczy ich ośmiu. – Uwzględniając charakter postępowania, liczbę stron biorących w nim udział oraz przysługujące stronom postępowania administracyjnego uprawnienia procesowe, z dużym prawdopodobieństwem należy przyjąć, że to postępowanie będzie postępowaniem długotrwałym i nie można określić pewnej daty jego zakończenia. Wnioski dowodowe zgłoszone tylko przez jedną stronę postępowania wymagają przeanalizowania niemal 240 tysięcy stron dokumentacji – podkreślają przedstawiciele regulatora. Poza tym UKE zastrzega, że usługa powszechna jest dla Poczty rentowna. W kolejnych latach po roku 2013, PP nie wykazywała straty na usługach powszechnych.

Jak zmienić system

Taka sytuacja nie może trwać dłużej, o ile operator ma się dalej rozwijać. Problem w tym, że nadzór nad państwową spółką jest dziś podzielony między Ministerstwo Infrastruktury a Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. W efekcie panuje pat. A poczta potrzebuje pilnych i stanowczych działań. Zdaniem Piskorskiego warto zastanowić się nad urealnieniem wymaganych od operatora wyznaczonego terminów dostaw, zarówno listów, jak i paczek. Instytut Pocztowy postuluje odejście od terminu D+1 (doręczenie dzień po nadaniu). – Pozwoli to na poprawę terminowości – przekonuje prezes IP.

CZYTAJ TAKŻE: USA mieszają na rynku pocztowym. Będzie drożej?

Według najnowszego raportu IP, który „Rzeczpospolita” publikuje jako pierwsza, zasadne byłoby też wyłączenie obowiązku doręczeń przez pięć dni w tygodniu, szczególnie na obszarach wiejskich. „Powinno to poprawić rentowność usług oraz ich terminowość. Klienci nie oczekują codziennych dostaw. Wolą zadowolić się rzadszymi odwiedzinami listonosza, ale oczekują w zamian regularności” – czytamy.

""

fot. Poczta Polska

logistyka.rp.pl

Takie zmiany wymagałyby zmian w prawie pocztowym. Klucze do tego ma resort infrastruktury. Ten nie chce jednak odnieść się do postulatów IP. Z kolei Urząd Komunikacji Elektronicznej wskazuje, że redefinicja usługi powszechnej (np. poprzez obniżenie standardów terminowości czy wyłączenie niektórych usług, jak listy priorytetowe, z usługi powszechnej) jest tematem bieżących prac nad przyszłymi regulacjami rynku pocztowego w UE. – Te zmiany mają szansę przełożyć się na rentowność usług powszechnych – podają w biurze prasowym UKE. [G]

Poczta Polska (PP) od kilku lat konsekwentnie zwiększa zatrudnienie, rozbudowuje sieć placówek i podwyższa wynagrodzenia. Ale takie działania mają swoje negatywne konsekwencje – państwowej spółce brakuje pieniędzy na niezbędne inwestycje i rywalizację z gigantami branży kurierskiej. A wkrótce operator może zostać jeszcze „dobity” wzrostem płacy minimalnej (PP zatrudnia najwięcej osób na takich umowach).

CZYTAJ TAKŻE: Poczta Polska ma dostać od rządu 200 mln zł

Pozostało 92% artykułu
Logistyka Kontraktowa
Adriatyckie portowe tygrysy
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Logistyka Kontraktowa
Alternatywne napędy ciężarówek
Logistyka Kontraktowa
Gala Liderów Logistyki 2023
Logistyka Kontraktowa
Wizja logistyki przyszłości
Logistyka Kontraktowa
Lipiec przyniósł zastój w internetowych sklepach