Podczas warszawskiego szczytu The International Air Cargo Association (TIACA) branża lotniczych przewozów ładunków przyklasnęła budowie CPK. Warszawski port lotniczy trzeszczy w szwach, a nie może przyjąć nocnych lotów, które znacznie rozładowałyby tłok. Potrzebne są także tereny pod magazyny operatorów logistycznych obsługujących lotnicze ładunki. 

Badająca rynek lotniczego cargo firma WorldACD raportuje, że w 2025 roku lokalnie wystawiona dokumentacja przewozowa wskazuje na 159 tysięcy ton i jej udział w tonażu systematycznie rośnie. Jednak na podstawie raportów wymiany handlowej, poprzez edycję deklaracji celnych można stwierdzić, że polska wymiana handlowa przy udziale linii lotniczych wyniosła 410 tysięcy ton frachtu.

Mocna pozycja nad Atlantykiem

To zasługa narodowego przewoźnika, który jest jednym z niewielu polskich przewoźników działających globalnie i z sukcesem pozyskuje ładunki. – Jesteśmy numerem jeden w Polsce zarówno w ujęciu eksportu, jak i importu i na tyle optymalnie zarządzamy belly cargo, że sytuacja, w której mamy wolne miejsce w przestrzeni ładunkowych w samolotach zdarza się niezwykle rzadko – przyznaje dyrektor Biura Cargo i Poczty w PLL Lot Michał Grochowski. 

Czytaj więcej

Spedytorzy: KAS wykończy całą branżę logistyczną

Wskazuje, że na trasach obsługiwanych przez PLL Lot udział tego przewoźnika standardowo przekracza w eksporcie 60 proc., a do Toronto nawet 90 proc. – Na kierunku atlantyckim w obie strony nasz udział przekracza 30 proc. w regionie Europy Centralnej i Wschodniej. Niedawno ruszyło nowe połączenie do San Francisco i wdrożymy kolejne – obiecuje Grochowski. 

Udział Lotu na polskim rynku cargo lotniczego kształtuje się odpowiednio na poziomie blisko 22 proc. w eksporcie oraz ponad 25 proc. w imporcie. Porównanie dotyczy segmentów rynku, który obsługują komercyjne linie lotnicze, czyli np. nie uwzględniają ruchu czarterowego z pomocą wojskową oraz ładunków kurierskich. Ponadto linie lotnicze realizujące pracę przewozową według standardu IATA liczą wagę przeliczeniową. Odmiennie niż na przykład porty lotnicze. 

W 2025 roku PLL Lot przewiozły łącznie 61 tys. ton ładunków, co oznacza 6-procentową poprawę w stosunku do 2024 roku w odniesieniu globalnym. Grochowski przypomina, że PLL Lot jest jedyną linią z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. – Zarządzamy wieloletnimi kontraktami i produktem według naszej strategii, trwale kształtując rynek lotniczego frachtu – podkreśla dyrektor Biura Cargo i Poczty w PLL Lot. 

Przyznaje, że rynek środkowoeuropejski jest bardzo konkurencyjny. Na kołach wyjeżdżają ładunki do innych portów lotniczych i jest to najtańszy fracht. Spedytorzy wykorzystują w eksporcie połączenia lądowe, oznaczone są jako ground services. 

Czytaj więcej

Von Halsky obwącha Amazona

PLL Lot pozyskuje ładunki z krajów ościennych, także używając połączeń drogowych z lotniczym listem przewozowym (RFS czyli Road Feeder Service). Grochowski podkreśla, że są to dwie różne metody transportu i błędem jest je równać ze sobą. 

Frachtowce, gdy przyjdzie czas

W tym roku flotę PLL Lot powiększą dwa używane samoloty szerokokadłubowe. – Tam, gdzie latamy mamy bardzo dobre wyniki, a każde rozszerzenie siatki będzie zagospodarowane. Jeżeli będzie się opłacać, powiększymy flotę o frachtowce i zagospodarujemy każdą nową sztukę szerokokadłubową, która wejdzie do floty PLL Lot – obiecuje Grochowski. 

W przyszłości PLL Lot kupi także nowe szerokokadłubowce. Na dzisiaj ma ich 15, a gdy ruszy CPK będzie ich dwa razy więcej. Spółka rozwija plany i przewiduje nocne loty pasażerskie. Będzie więcej tranzytu i dla niego potrzebna będzie również rozbudowa połączeń samolotami wąskokadłubowymi i szersza siatka. – Analizujemy kombinowany model działania z mieszaną flotą, czyli frachtowcami i ładunkami transportowanymi pod pokładem pasażerskim. Mogą to być współdzielone zasoby jak np. w liniach tureckich albo w Lufthansie. Jednak za tym idzie odpowiedzialność finansowa. Nasz udział w rentowności połączenia jest istotny. Na każdym podsumowaniu naszej pracy na końcu jest rachunek ekonomiczny i jest on bardzo pozytywny i jest to długoterminowe osiągnięcie – podkreśla dyrektor Biura Cargo i Poczty w PLL Lot. – Obiektywnie przyglądając się statystykom i analityce, porównując wskaźniki operacyjne i finansowe nie mam wątpliwości, że Lot ma najlepsze cargo w Europie – zapewnia Grochowski. 

Czytaj więcej

Branża transportowa wchodzi w erę konsolidacji

Podkreśla jednak, że na ten moment polski rynek, który musi zapewnić rentowność potencjalnych frachtowców jest rynkiem zbyt tanim! W obecnej jego charakterystyce (ekonomia oraz limity techniczne rynku oraz infrastruktury) kalkulacje, szczególnie, dużych frachtowców, nie mają prawa do rentownych połączeń allcargo w rozkładzie.

Współpraca ze spedytorami 

W 2025 roku PLL Lot zwiększył zgodnie z założeniami przewozy samolotami wąskokadłubowymi, zajął w Europie piąte miejsce w przewozach cennych ładunków. 

Grochowski zaznacza, że jego klientami są spedytorzy, choć kompetencje przyniesione z rynku nadawców pierwotnych są wartościowe, co pozwala pilnować jakości usług. – Jesteśmy w środku łańcucha dostaw, rozumiemy naszą rolę i ominięcie spedytora to dla nas samobójstwo. Za takie działanie następuje wykluczenie przez klienta i środowisko spedycyjne i nawet duże linie lotnicze sparzyły się na takiej polityce – wskazuje Grochowski. 

Całkowity potok ładunków obsługiwany w regionie Europy Środkowo-Wschodniej sięga 1300 tys. ton wagi przeliczeniowej, co nie obejmuje ruchu kurierskiego. Jest on obsługiwany przez tzw. integratorów, np. DHL, FedEx lub UPS. Nie znajdują się tutaj także specyficzne ładunki realizowane w ramach wsparcia wojennego wysiłku wschodniego sąsiada. Są to wyłącznie ładunki obsługiwane przez linie lotnicze komercyjnie.