Stowarzyszenie Przewoźników Ładunków Ponadnormatywnych ESTA Europe protestuje przeciw planom niemieckiego rządu przeniesienia transportu ładunków ponadnormatywnych na rzeki. Przemysł wskazuje, że dostarczenie ładunków ponadgabarytowych z wykorzystaniem transportu śródlądowego jest od 4 do 10 razy droższe. – Jestem zaskoczony, ile problemów Niemcy sami sobie tworzą, dla przykładu: przewóz ładunku o masie 80 ton lądowo kosztuje ok. 30 tys. euro, a z wykorzystaniem Renu 120 tys. euro. Nie dziwi więc fakt, że fabryki nie kwapią się do korzystania za śródlądowego transportu – wskazuje członek zarządu ESTA Europe Łukasz Chawalczuk.
Czytaj więcej
Tegoroczne nagrody dziennika Rzeczpospolita dla wyróżniających się podmiotów branży TSL już w rękach przedsiębiorców.
Żegluga śródlądowa nie zapewnia tak gęstej sieci transportowej jak drogi, ponadto problemem jest niski poziom wody. Łaba i Ren są używane, ale tylko w niektórych wypadkach.
Przemysł obawia się, że władze mogą zmusić do przejścia na wykorzystanie żeglugi śródlądowej już w przyszłym roku. – Co dziwne konsultacje odbywały się ze środowiskiem spedytorów ładunków normalnych wielkości, a dopiero na sam koniec prac legislacyjnych Berlin zapytał o opinię stowarzyszenie przewoźników ładunków ponadnormatywnych – zauważa Chwalczuk.
Przypomina, że zlecenia na przewozy ponadnormatywne składają: energetyka, przemysł ciężki i spożywczy. Podniesienie kosztów transportu odbije się na cenach usług za co zapłacą konsumenci.
Niemiecka baza danych
Federalne Ministerstwo Cyfryzacji i Transportu (BMDV) rozpoczęło w lipcu tworzenie internetowej bazy danych oznaczonej VEMAGS, służącej zebraniu danych o punktach przeładunkowych transportu ponadnormatywnego na federalnych drogach wodnych, takich jak m.in. porty, punkty przeładunku i rampy RoRo, które przydadzą się w transporcie wielkogabarytowym i ciężkim.
Czytaj więcej
Koleje Niemieckie będą samodzielnie produkować wodór dla pociągów na ogniwa paliwowe.
Z pomocą VEMAGS urzędnicy będą wskazywali trasę przewozu ładunków nienormatywnych. – Musimy przenieść cięższe ładunki z już zatłoczonych dróg na wodę. Wraz z budową bazy danych kładziemy podwaliny pod trasowanie intermodalne. Celem jest zwiększenie widoczności alternatyw dla drogi – tłumaczy sekretarz stanu w BMDV Oliver Luksic.
Większość transportu ponadgabarytowego i ciężkiego w Niemczech odbywa się po drogach. Przejście na kolej i drogi wodne jest dla BMDV ważnym elementem polityki transportowej, który ułatwi osiągnięcie celów klimatycznych i odciąży drogi kołowe. – Branża portowa przyczyni się do realizacji projektu poprzez dostarczanie aktualnych danych dotyczących ładowności dla przewozów ponadnormatywnych – zaznacza prezes Stowarzyszenia Publicznych Portów Śródlądowych Joachim Zimmermann.
Coraz trudniej dla całej Europy
Firmy specjalizujące się w tego typu usługach są przerażone pomysłami niemieckiego rządu, bo dodatkowe przeładunki z samochodu na barkę i z barki na samochód podnoszą koszty o kilkadziesiąt tys. euro. Czasem doprowadza to do podwojenia ceny usługi.
Niemieckie plany uderzą w przemysł w całej Europie. Przeciwko nim protestują stowarzyszenia przewoźników ponadnormatywnych z Francji, Holandii, których członkowie wykonują sporo tranzytowych przewozów przez Niemcy.
Czytaj więcej
Zamojski Komitet Protestacyjny Przewoźników odblokował 9 września o godz. 19.00 przejście w Dorohusku po rozmowie z wojewodą lubelskim Lechem Sprawką.
Chwalczuk przypomina, że Niemcy już od dwóch lat utrudniają przewozy ładunków ponadnormatywnych drogami. – Polscy przewoźnicy, którzy dysponowali ramowymi zezwoleniami na przewozy tranzytowe z Polski do Francji otrzymali zawiadomienie, że dokumenty zostały anulowane i muszą ubiegać się o indywidualne zgody: jest to rozwiązanie droższe i bardziej czasochłonne od poprzedniego – porównuje Chwalczuk.
Dodatkowo władze Niemiec wycofały się z pilotażu takich przewozów przez policję i zwiększyły wymagania co do liczebność eskorty z 2 do 5 samochodów. – Prywatne firmy podniosły cenę tej usługi dramatycznie – zaznacza Chwalczuk.
Władze tłumaczą, że chodzi o ekologię i zużycie mostów oraz dróg. Nie zgadzają się z tym przewoźnicy jako przykład podając przewóz śmigieł, które są lekkie, a jedyną niedogodnością jest ich znaczna długość. Obawiają się, że podnoszenie cen doprowadzi europejski przemysł do utraty zleceń nas rzecz firm z Chin lub Indii, które dostarczą ładunki wprost do europejskich portów.