Chodzi o dokonywane przez urzędy celne obciążania przewoźników, spedytorów oraz głównych zobowiązanych w procedurze tranzytu odpowiedzialnością za należności celne, podatek VAT oraz inne składniki długu celnego wynikające zakwestionowania post factum klasyfikacji taryfowej, opisu lub deklarowanej zawartości towarów przewożonych w zaplombowanych kontenerach.

Problem dotyczy zwłaszcza polskiego odcinka Nowego Jedwabnego Szlaku i terminali rejonu Małaszewicze. Przywołują wyrok TSUE w sprawie C-409/14 Schenker oraz Podręcznik procedur tranzytowych TAXUD i wskazują, że sama następcza odmienna ocena kodu CN towaru, który pozostawał pod dozorem celnym i został przedstawiony w urzędzie przeznaczenia, nie stanowi naruszenia procedury tranzytu. – Utrzymanie obecnej praktyki oznacza wycofywanie się firm z obsługi tranzytu i przekierowanie ładunków do korytarzy omijających Polskę – ostrzega prezes agencji celnej Porath Joanna Porath. 

KAS zaprzecza Wspólnej Procedurze Tranzytowej

Zarazem z mocy przepisów operatorzy logistyczni nie mają wglądu w zaplombowane kontenery, nie dokonują samodzielnie ich rewizji, nie mają dostępu do pełnej dokumentacji technicznej ani nie posiadają narzędzi pozwalających na taryfikowanie skomplikowanych technicznie wyrobów. – Osoba uprawniona do korzystania z procedury tranzytu (dawniej nazywania "głównym zobowiązanym") co do zasady powinna odpowiadać jedynie za dostarczenie towarów w stanie niezmienionym i w wyznaczonym terminie do urzędu celnego przeznaczenia oraz zachowanie innych wymogów związanych z procedurą tranzytu. Jeżeli towar nie został usunięty spod dozoru celnego, a procedura tranzytu została prawidłowo zakończona, jej rola powinna się zakończyć – zaznacza dyrektor agencji celnej CCS Poland Piotr Sienkiewicz. 

Czytaj więcej

Tajfuny rozregulują oceaniczne połączenia kontenerowe

Przewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Marek Tarczyński wskazuje, że w interpretacji KAS wszyscy uczestnicy łańcucha dostaw od podmiotu wystawiającego pierwsze DSK (Deklaracja Czasowego Składowania), są solidarnymi dłużnikami. W tym terminale, bo prowadzą magazyny czasowego składowania na których przechowywane są kontenery. 

Branża spedycyjna uważa, że postępowanie administracji skarbowej wywraca do góry nogami cały porządek prawny. – Jak UC wyobraża sobie dalsze stosowanie T1, jeśli agencja celna nie rewiduje towaru? Przecież to jest zaburzenie całej idei Wspólnej Procedury Tranzytowej – zastanawia się właściciel i dyrektor Real Logistics Paweł Moskala. 

Spedytorzy i firmy transportowe dowiadują się po kilku latach, że mają ponieść odpowiedzialność za nadużycia, których dopuścił się ktoś inny, a podstawą do tego jest fakt zadeklarowania w zgłoszeniu do procedury tranzytu nieprawidłowych danych. – Nie wziętych jednakowoż z sufitu, lecz z dokumentacji dostarczonej przez innych uczestników łańcucha logistycznego. Tym samym operator udzielający zabezpieczenia do procedury tranzytu ma ponosić odpowiedzialność finansową za dane umieszczone przez kogoś innego, w innym miejscu i czasie w zgłoszeniu importowym, już po zamknięciu rzeczonej procedury tranzytu - co wygląda na konstrukcję bardzo karkołomną – ocenia Sienkiewicz. 

Omijanie Polski

Spedytorzy i agencje celne podnoszą także kwestie dostaw na warunkach Delivered Duty Paid. Używając DDP to sprzedający, a nie polski odbiorca, odpowiada za formalności importowe i zapłatę cła oraz VAT. Kraj, w którym zagraniczny sprzedawca nie jest w stanie sprawnie dokonać odprawy DDP, jest z definicji omijany jako miejsce odprawy, nawet jeżeli jest miejscem przeznaczenia towaru. 

Czytaj więcej

Girteka sięga po kierowców z Rumunii

Holandia, Belgia i Niemcy oferują podmiotom zagranicznym obsługę DDP bez zamrażania VAT i z przewidywalną odpowiedzialnością. W efekcie towary przeznaczone na polski rynek są odprawiane w Rotterdamie, Antwerpii lub Hamburgu w procedurze 42. – To różnica instytucjonalna, nie geografia, przesądza dziś o kierowaniu odpraw poza Polskę. Bariera jest przy tym w pełni usuwalna narzędziami krajowymi, bez zmian prawa unijnego – wskazuje Porath.

Agenci celni upominają się także o kondycję rynku usług celnych, który nazywają infrastrukturą krytyczną handlu zagranicznego w tym samym stopniu co terminale i systemy IT. Zawód agenta celnego zderegulowano w 2014 roku, a równocześnie państwo konsekwentnie rozszerza odpowiedzialność przedstawicieli celnych, przy medianie wynagrodzenia 7530 złotych brutto i skumulowanych wdrożeniach systemowych 2026 roku. Proponują wykorzystanie art. 18 ust. 3 unijnego kodeksu celnego i powiązanie świadczenia usług przedstawicielstwa z kwalifikacjami oraz wpisem na listę agentów celnych. – W Hamburgu odprawia się 25% przesyłek, ale nie oznacza to, że wygrywamy 75 do 25, oznacza, że tracimy aż 25% z błahych i rozwiązywalnych powodów. Odrobina spójnego i konstruktywnego działania i przez port w Hamburgu będzie wchodziło do Polski 5% przesyłek i to jak się dobrze postarają – kwituje członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb PSPR Maciej Kisiel.