Ukraina i Mołdawia podpisały 29 czerwca w Lyonie umowę z Komisją Europejską o zniesieniu zezwoleń w przewozach drogowych w ruchu dwustronnym i tranzytowym. Ukraińscy i mołdawscy przewoźnicy nie mają prawa wykonywać przewozów kabotażowych i przerzutów. 

Rada UE upoważniła KE do podpisania umowy już w kwietniu. Umowa będzie obowiązywać na rok, ale możliwe jest jej przedłużenie „do czasu, gdy skutki niczym niesprowokowanej i nieuzasadnionej agresji Rosji wobec Ukrainy dla infrastruktury transportowej i operacji transportu pozostaną poważne”. 

Oznacza to, że ciężarówki ukraińskich i mołdawskich przewoźników będą bez zezwoleń wjeżdżać do krajów Unii. Do tej pory Ukraina wymieniała z 25 państwami UE 560 680 zezwoleń jednorazowych oraz 4 tys. zezwoleń EKMT. Z Polską Ukraina wymieniała 160 tys. zezwoleń. 

Bez zezwoleń na czas określony 

KE tłumaczy, że zniesienie zezwoleń pomoże gospodarce ukraińskiej przezwyciężyć skutki wojny. – Nasza propozycja zapewni natychmiastową pomoc dla gospodarek tych dwóch krajów – przekonuje Komisarz ds. transportu Adina Vălean.

W całości transportu samochodowego najwięcej w zeszłym wywieziono żywności i tytoniu (14%) oraz drewna (11%) i mebli (11%). Żywności i produktów rolnych w ciężarówkach będzie w tym roku co najmniej dwukrotnie więcej, oceniają eksperci Ukraińskiej Prawdy. 

Ograniczona liczba zezwoleń na przewozy międzynarodowe jest poważnym problemem dla ukraińskich przewoźników w ostatnich pięciu latach. Od podpisania Umowy o Wolnym Handlu między Ukrainą a UE w 2016 roku handel z Unią Europejską prawie się podwoił, a liczba przewozów drogowych wzrosła o 42%. Jednocześnie liczba zezwoleń na przewozy międzynarodowe do poszczególnych krajów UE nie tylko nie wzrosła, ale wręcz zmalała. 

Czytaj więcej

Przybywa samochodów ciężarowych i długów

W pierwszym miesiącu wojny Ministerstwu Infrastruktury Ukrainy udało się osiągnąć porozumienia w sprawie czasowego cofnięcia zezwoleń na transport ciężarówką z 12 krajami UE (Austria, Węgry, Włochy, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Niemcy, Dania, Litwa, Rumunia, Grecja i Słowacja). Polska zniosła zezwolenia na przewozy paliw. 

Ukraińska konkurencja 

W opublikowanym 27 czerwca oświadczeniu prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek podkreśla, że umowa „nie bierze pod uwagę losów kilku tysięcy polskich rodzinnych firm transportowych, zmuszając je do ustawiania się w kolejce po jałmużnę z Polskiego Funduszu Rozwoju. Obawiam się, że jednostronne zdjęcie jakichkolwiek ograniczeń dotyczących liczby ukraińskich przewoźników spowoduje tylko dalszą polaryzację na rynku transportowym.” 

„Apeluję o rozsądek. Pomoc Ukrainie – jak najbardziej, ale musi się ona odbywać na zdrowych zasadach. Od dawna jesteśmy za zwiększaniem liczby zezwoleń dla ukraińskich przewoźników, lecz proces ten musi być powiązany z jednoczesnym zwiększaniem przepustowości granicy”. 

Czytaj więcej

Z powodu ocieplenia Rosja straci kontrolę nad Północną Drogą Morską

Przypomina, że „polscy przewoźnicy przeszli wieloetapowy program dostosowawczy i zaakceptowali podnoszenie kosztów w celu utrzymania warunków konkurencyjności na unijnym rynku transportowym - ostatnio wdrożono w UE kolejną barierę w postaci Pakietu Mobilności. A jaki jest plan zapewnienia konkurencyjności naszym firmom w sytuacji otworzenia wspólnego rynku dla ukraińskich przewoźników? Niestety - tego nie wiemy, a całą wiedzę czerpiemy z mediów.” 

Polskie firmy zostały wypchnięte z rynku przewozów między Polską i Ukrainą. – Na rynku zachodnim widać, że nadawcy już wybierają Ukraińców, bo są tańsi – przyznaje radca prezesa ZMPD Tadeusz Wilk. 

Unijni przewoźnicy niechętnie wjeżdżają na Ukrainę, ponieważ ubezpieczenie nie pokrywa obszaru objętego wojną.