Przewiduję, że zaspokojenie potrzeb transportowych po okresie letnim będzie stanowiło wyzwanie i to bardziej w ruchu międzynarodowym niż krajowym. Aczkolwiek również w krajówce zauważalne będą niedobory przewoźników, zwłaszcza posiadających specjalistyczny tabor, jak wywrotki, coilmulde czy chłodnie, na poszczególnych relacjach – przewiduje wiceprzewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Jerzy Gębski.
Małe szanse poprawy
Związek Pracodawców TLP podliczył, że od początku roku do końca kwietnia z rejestrów Biura Transportu Drogowego zniknęły 473 firmy zajmujące się drogowymi przewozami międzynarodowymi, to jest 1,1 proc. stanu z 31 grudnia 2025 r. Razem z nimi ubyło 271 ciężarówek o dmc powyżej 3,5 tony oraz 682 samochody lekkie o dmc do 3,5 tony.
Czytaj więcej
Armatorzy i zleceniodawcy zachęcają załogi statków do podjęcia ryzykownego transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.
W 2024 i 2025 r. z rynku wycofało się ponad 8060 przedsiębiorców. Tylko w 2025 r. z rejestrów GITD zniknęło ponad 4400 firm, to jest niemal 10 proc. podmiotów międzynarodowego transportu drogowego. – Tendencja likwidacji spółek oraz fala cichych odejść z rynku małych rodzinnych firm przewozowych przyspiesza w ostatnich miesiącach. Zauważalne jest również wycofywanie się przewoźników z ruchu międzynarodowego, zwłaszcza cross-trade, na rzecz świadczenia usług w kraju, co jest także pochodną niedoboru kierowców. W takich warunkach zapewnienie przewoźnika do obsługi kontraktu może przyprawiać o ból głowy – przyznaje Gębski.
Poprawy dostępności aut nie należy się szybko spodziewać. – Jesienny szczyt przewozowy nie jest dziś wystarczającym argumentem do powiększania floty. Rynek transportowy pozostaje niestabilny, a doświadczenia ostatnich dwóch lat pokazują, że nadmiar pojazdów szybko prowadzi do spadku rentowności po zakończeniu okresu zwiększonego popytu. W obecnych warunkach większą wartość ma pozyskiwanie klientów kontraktowych i budowanie długoterminowych relacji biznesowych niż zakup kolejnych pojazdów – wymienia prezes Stratton Institute Wojciech Sokołowski.
Czytaj więcej
Porty morskie, kolejowe zwiększają przeładunki, co przekłada się na rosnące zapotrzebowanie na magazyny.
Niekorzystną sytuację pogłębia niedobór kierowców, mający już znamiona problemu strukturalnego. – Wyrazem tego jest rosnąca liczba samochodów polskich przewoźników pozostających bez obsady. Nie sposób pominąć faktu porzucenia przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prac nad stworzeniem wykazu zawodów deficytowych. Z owym wykazem branża wiązała nadzieje na nadanie priorytetu przedstawicielom zawodów deficytowych (jak właśnie kierowcy ciężarówek) w kolejce o prawo pobytu i prawo świadczenia pracy w RP. Obecnie pracodawca transportowy chcący zatrudnić kierowcę spoza UE jest skazany na kilkanaście miesięcy oczekiwania w kolejce na dokumenty legalizacyjne. Tłumaczenie przez ministerstwo wstrzymania prac nad wykazem, wzrostem bezrobocia, jest wg mnie przejawem zupełnego niezrozumienia natury problemu – przekonuje Gębski.
Elastyczność zamówień
Prof. Wojciech Paprocki z SGH uważa, że podstawowym zagrożeniem dla gospodarki w Europie jest zmniejszane się liczby przedsiębiorców, którzy są właścicielami przewoźników drogowych. – To wyzwanie przede wszystkim dla załadowców, którzy od dekad są przyzwyczajeni do nasycenia rynku ofertami przewoźników. Pora przyjrzeć się perspektywom zmian i przygotować nową strategię zakupu usług transportowych – sygnalizuje Paprocki.
Europejski wskaźnik liczby pustych samochodów do liczby ładunków przygotowany przez giełdę ładunków Timocom wskazuje na poważny niedobór wolnych samochodów. Proporcja wynosi 90/10 na korzyść ładunków.
Niedobór dostępnych pojazdów pogłębiony jest przez brak równowagi pomiędzy eksportem a importem. – Podczas jesiennego szczytu sytuacja może okazać się jeszcze trudniejsza niż wiosną. Z dużym prawdopodobieństwem zasobów zabraknie również jesienią – ostrzega kierownik Działu Obsługi Klienta Raben Transport Mateusz Pertyk.
Wskazuje, że duże znaczenie ma odpowiednie planowanie. – Im wcześniej klient jest w stanie oszacować zapotrzebowanie na pojazdy i podzielić się tymi informacjami, tym większe mamy możliwości zapewnienia dostępności i stabilnych warunków współpracy. Prognozy są bardzo istotnym elementem – podkreśla kierownik Działu Obsługi Klienta Raben Transport.
Czytaj więcej
Chiński armator Sea Legend zaoferuje sezonowe połączenie Europy z Chinami trasą polarną. To cały czas jest etap badania rynku.
Jako przykład wskazuje firmę Muller Fabryka Świec SA. Dla niej szczyt przewozowy trwa od września do listopada. – To dwa i pół miesiąca intensywnych przewozów, do których przygotowania już trwają. Firma przekazała nam prognozy dotyczące liczby palet, dzięki czemu możemy odpowiednio wcześniej zaangażować naszą bazę przewoźników. Załadunki realizowane są w jednej lokalizacji, natomiast rozładunki odbywają się na terenie całej Europy. Dostawy określone są w ujęciu tygodniowym, a nie dziennym lub godzinowym, co ułatwia pozyskanie przewoźników i pozwala optymalizować trasę. Projekt jest wymagający, ale współpraca z klientem układa się bardzo dobrze i potoki są przewidywalne. Dzięki cotygodniowym spotkaniom już teraz wiemy, jakie obłożenie będą miały poszczególne kierunki, i możemy wszystko wspólnie zaplanować – mówi Pertyk.
Liczy się czas pracy kierowcy
Drugi punkt to maksymalizacja rotacji samochodów, czyli szybkie i terminowe rozładunki i załadunki. Załadowcy muszą przygotować się do sezonu i zapewnić przepustowość magazynu w okresach zwiększonej aktywności, a także skutecznie zarządzać zasobami kadrowymi. – Nadawcy i odbiorcy muszą mieć świadomość, że większa elastyczność oznacza większą dostępność pojazdów. Sztywne godziny awizacji zmniejszą utylizację samochodów – zaznacza kierownik Działu Obsługi Klienta Raben Transport.
Klienci również borykają się z wyzwaniami z dostępnością pracowników magazynowych, choć przewoźnicy oczekują skrócenia czasu przestojów pojazdów. – Dlatego monitorujemy czas załadunku i rozładunku. Skoro zobowiązujemy się do zapewnienia klientom terminowych dostaw, weryfikujemy również, czy operacje załadunkowe i rozładunkowe rozpoczynają się zgodnie z ustalonym harmonogramem. Terminowość powinna obowiązywać wszystkie strony procesu logistycznego – podkreśla kierownik Działu Transportu Raben Transport Michał Jahns.
Czytaj więcej
Zwolennicy elektryfikacji uważają, że zwiększy bezpieczeństwo Europy, zaś sceptycy wskazują na zamianę uzależnienia od ropy na uzależnienie od mate...
Przypomina, że zaledwie rok temu transport liczony był z kilometra. – Teraz bardziej patrzymy na czas, sprzedajmy nie tylko kilometry, ale i minuty czasu pracy kierowców, którzy muszą jeździć, a nie stać pod magazynem i przy załadunku – zaznacza Jahns.
Istotne jest także poszukiwanie synergii pomiędzy strumieniami ładunków. – Ważne jest bilansowanie ładunków pod kątem wyjazdów lub powrotów oraz czasu pracy kierowcy. Portfolio klientów dopasowujemy do optymalizacji pustych przebiegów, bilansując eksport/import. Pusty kilometr to duży koszt, ponieważ nałożyły się dwie podwyżki: myta i paliwa, dlatego też mocno spadły zasoby – tłumaczy kierownik Działu Transportu Raben Transport.
Kontrakty i rynek chwilowy
Na braki pustych samochodów szybko zareagował rynek chwilowy, stawki za kilometr potrafią przebić 2 euro. – Rynek spot może poprawić wyniki w krótkim okresie, ale nie powinien stanowić fundamentu strategii przedsiębiorstwa. Przewoźnicy, którzy wchodzą w sezon z wysokim wykorzystaniem istniejącej floty i stabilnym portfelem klientów, mają obecnie największe szanse na utrzymanie rentowności także po zakończeniu szczytu przewozowego – podkreśla prezes Stratton Institute.
Przewoźnicy samochodowi i spedytorzy oczekują stabilizacji. – Niekończąca się gra stawkami spotowymi negatywnie odbija się na całej branży, tak naprawdę korzystają z niej do czasu nieliczni. Niska marżowość transportu samochodowego i jego ograniczenia kapitałowe potrzebują przewidywalnych warunków rozwoju, nawet w przypadku tak krótkiego cyklu inwestycyjnego, jaki mamy w transporcie drogowym – kończy przewodniczący Rady PISiL Marek Tarczyński.
KOMENTARZ PARTNERA PUBLIKACJI
MICHAŁ JAHNS
KIEROWNIK DZIAŁU TRANSPORTU RABEN TRANSPORT
Transport to dziś nie tylko koszt, ale też strategiczny zasób
Przez wiele lat rynek transportu drogowego przyzwyczaił załadowców do dużej dostępności przewoźników i wysokiej elastyczności. Dziś ten model wyraźnie się zmienia. Malejąca liczba firm transportowych, niedobór kierowców oraz rosnące koszty prowadzenia działalności sprawiają, że dostępność zasobów transportowych staje się coraz bardziej ograniczona.
Oznacza to konieczność zmiany podejścia do planowania transportu. Jeszcze niedawno kluczowym kryterium wyboru usługodawcy była cena. Obecnie coraz większego znaczenia nabierają przewidywalność, stabilność operacyjna oraz zdolność do zapewnienia ciągłości dostaw. W praktyce transport powinien być uwzględniany w procesach planowania znacznie wcześniej niż dotychczas.
Zmienia się również rola współpracy pomiędzy załadowcą a operatorem transportowym. Najlepsze efekty osiągają firmy, które dzielą się prognozami, planują wolumeny z wyprzedzeniem i wspólnie przygotowują się do okresów zwiększonego popytu. Takie podejście pozwala efektywniej wykorzystać dostępne zasoby i ograniczać ryzyko zakłóceń.
Szczególnego znaczenia nabiera maksymalizacja efektywności wykorzystania zasobów transportowych. Kluczowe staje się ograniczanie postojów pojazdów i jak najefektywniejsze wykorzystanie czasu pracy kierowców. Z perspektywy operatora transportowego zależy nam na tym, aby czas pracy kierowców był w jak największym stopniu przeznaczany na realizację przewozów, a nie na oczekiwanie czy czynności administracyjne. Dlatego istotne są sprawna organizacja załadunków i rozładunków, ograniczanie przestojów oraz elastyczne podejście do planowania okien czasowych.
Równie ważna jest sprawna organizacja procesów serwisowych. W warunkach ograniczonej podaży transportu każda godzina wyłączenia pojazdu z eksploatacji oznacza utratę cennego zasobu. Szczególnie niekorzystną sytuacją jest postój pojazdu wraz z kierowcą gotowym do realizacji przewozu. Taki przestój generuje podwójne koszty i dodatkowo zmniejsza dostępność zasobów na rynku. Dlatego szybka reakcja na potrzeby serwisowe, odpowiednia przepustowość warsztatów oraz współpraca z zaufanymi partnerami serwisowymi stają się istotnym elementem efektywnego zarządzania flotą.
W najbliższych latach przewagę konkurencyjną będą budować te firmy, które potraktują transport jako integralny element zarządzania łańcuchem dostaw, a nie wyłącznie pozycję kosztową. W świecie ograniczonych zasobów wygrywać będą organizacje potrafiące skutecznie planować, współpracować i maksymalnie efektywnie wykorzystywać dostępne możliwości.