Parlament Europejski uniemożliwił 10 kwietnia wprowadzenie poprawek do sprawozdania ze wstępnego politycznego porozumienia zawartego 18 stycznia 2024 pomiędzy negocjatorami Parlamentu Europejskiego i Rady UE w sprawie nowych wzmocnionych celów klimatycznych w transporcie drogowym. – Rozsądek poległ w głosowaniu – uważa prezes Związku Pracodawców Transport Logistyka Polska Maciej Wroński.
Ważne poprawki
Chodzi o wsparcie dla poprawki niemieckiego euro posła Andreas Glücka proponującej wprowadzenie definicji paliw neutralnych pod względem emisji CO2 oraz współczynnika korygującego emisję dwutlenku węgla (CCF) w celu uwzględnienia wykorzystania paliw odnawialnych, takich jak m.in. bioLNG lub HVO.
Czytaj więcej
Należąca do Muska firma Space X przygotowuje się do lotów na Marsa i kończy konstruowanie potężnych rakiet zdolnych tam dolecieć.
Zwrócił on uwagę na podnoszony powszechnie przez branżę transportową fakt, iż proponowane przepisy dotyczą jedynie emisji CO2 z rury wydechowej, a nie całego cyklu życia. Jest to sprzeczne z ważną zasadą neutralności technologicznej i niepotrzebnie pozbawia przewoźników alternatywnych technologii dekarbonizacji transportu drogowego. Poprawki Glücka mają na celu wprowadzenie definicji paliw neutralnych pod względem emisji CO2 oraz współczynnika korygującego emisję dwutlenku węgla (CCF) w celu uwzględnienia wykorzystania tych paliw odnawialnych.
Europarlamentarzyści usunęli zapisy umożliwiające stosowanie w transporcie alternatywnych technologii opartych na neutralnych klimatycznie paliwach. Możliwość zgłaszania poprawek została odrzucona w plenarnym głosowaniu stosunkiem głosów 332 przeciwko 279.
Przeciwko stworzeniu alternatywy dla elektryfikacji transportu drogowego głosowali: Marek Belka (S&D), Marek Balt (S&D), Robert Biedroń (S&D), Włodzimierz Cimoszewicz (S&D), Łukasz Kohut (S&D), Bogusław Liberadzki (S&D), Leszek Miller (S&D), Róża Thun und Hohenstein (Renew), a także Sylwia Spurek (Verts/ALE).
Czytaj więcej
Słaba niemiecka gospodarka ciągnie w dół polskich przewoźników. Rośnie ich zadłużenie i wzrasta liczba windykacji firm tej branży.
Piłka jest w grze
Prezes TLP przyznaje, że teoretycznie Rada UE (konkretnie na odpowiedni Komitet Ministrów) może zmienić tekst projektu. – Negocjatorzy nie działają w próżni i tym samym muszą mieć rozeznanie w układzie sił i przeważających poglądach w instytucji, którą reprezentują. Stąd szanse na zmiany nie są zbyt duże. Ale piłka jest nadal w grze i trzeba grać do końca. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że my jako branża nie znamy nawet stanowiska jakie zajmie polski Rząd w tej sprawie. Kompetencje się u nas krzyżują. Z jednej strony Minister Rozwoju i Technologii, a z drugiej strony Ministra Klimatu i Środowiska. A w tym ostatnim resorcie, za które odpowiada Polska 2050, mamy w kierownictwie osoby do niedawna związane zawodowo z Fundacją Promocji Pojazdów Elektrycznych. Dla mnie jest to dziwna sytuacja – zaznacza prezes TLP.
Zwraca on uwagę, że przegłosowane zapisy zmuszą przedsiębiorstwa transportu drogowego do wydania pomiędzy 2024 i 2030 rokiem 81 mld euro na nowy tabor. W latach 2030-2035 będzie to kwota 36 mld euro, zaś w latach 2035-2040 kolejne 45 mld euro.
TLP zapewnia, że przedsiębiorcy nie mają zdolności finansowej do inwestycji w tabor elektryczny i to zarówno poprzez zakup, jak i poprzez wykorzystanie odpowiednich instrumentów finansowych (np. leasing lub kredyt). – Elektryfikacja transportu, innego niż lokalny lub dystrybucja, od strony biznesowej jeszcze przez wiele lat generować będzie koszty niewspółmiernie wysokie w stosunku do potencjalnych przychodów – wskazuje Wroński.
TLP podkreśla, że wymienieni europarlamentarzyści nie wskazali skąd przedsiębiorcy mogą zdobyć potrzebne fundusze.