Istnieje sporo planów budowy w Polsce centrów danych: pod Bełchatowem o docelowej mocy przyłączeniowej 0,5 GW, w Choczewie (3,2 GW), Poznaniu (0,15 GW). Tylko w Warszawie i okolicach inwestorzy zamierzają uruchomić 7 centrów danych. 

Przeciwko realizacji projektów są przyszli sąsiedzi inwestycji. Mieszkańcy obawiają się braku wody (używanej przez centra do chłodzenia), znaczącego poboru energii elektrycznej, hałasu i wibracji. 

Czytaj więcej

Fundusz kolejowy z poślizgiem

Spółczesność Kajetan oburzył wójt Nadarzyna, który stwierdził „brak potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania w/w przedsięwzięcia na środowisko.” Chodzi o centrum danych z zespołem ośmiu agregatów prądotwórczych, do zasilania których obiekt ma zostać wyposażony w zbiorniki oleju napędowego łącznej pojemności 300 tys. litrów. – Własne źródła zasilania przestają być traktowane jako rozwiązanie awaryjne, a stają się elementem strategii rozwoju centrów danych. To naturalny krok w sytuacji, gdy tempo wzrostu zapotrzebowania na energię wyprzedza możliwości rozbudowy tradycyjnej infrastruktury sieciowej – mówi Damian Gryga, Site Head w Capgemini Polska.

Hillwood planuje wybudować w Regułach centrum i już zastrzega, że nie odbierze mieszkańcom energii elektrycznej, a obiekt będzie podłączony do sieci średniego napięcia. 

Inwestor zapewnia, że zapotrzebowanie na wodę będzie porównywalne ze zużyciem około 150 gospodarstw domowych. Chłodzenie będzie działało w systemie zamkniętym, a dodatkowy pobór wody wystąpi jedynie w upalne dni. Z kolei wentylatory zostaną obudowane ekranami akustycznymi. 

Inwestorzy podkreślają, że centrum danych tworzy znacznie mniejszy ruch niż np. magazyn, centrum handlowe, fabryka czy duży kompleks biurowy. Obiekty nie wymagają stałych dostaw towarów ani obsługi dużej liczby klientów. 

Rosnący potencjał

Polska dysponuje obecnie ok. 250 MW działającej mocy centrów danych, a według danych przywołanych w raporcie PLDCA i PwC do 2031 roku może ona przekroczyć 550 MW. Bardziej ambitny scenariusz mówi nawet o ok. 1,2 GW w 2030 roku. – Prognozy te pokazują, że potencjał wzrostu rynku centrów danych jest bardzo duży. O jego atrakcyjności świadczy również strukturalnie rosnący popyt na moc obliczeniową związany z chmurą, cyfryzacją i AI – stwierdza ekspert z Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA) Krystian Pypłacz. 

Czytaj więcej

100 tysięcy punktów, a InPost dalej stawia maszyny

Przypomina, że Komisja Europejska zakłada co najmniej potrojenie mocy centrów danych w UE w ciągu najbliższych 5–7 lat oraz bardziej zrównoważone geograficznie rozmieszczenie infrastruktury poza hubami FLAP-D. – Wśród rynków z rosnącym potencjałem inwestycyjnym wskazywana jest także Polska – zaznacza Pypłacz. 

Według PLDCA Polska odpowiada już za około 30 proc. mocy data center w Europie Środkowo-Wschodniej, mimo że w skali całej Europy jej udział wynosi zaledwie około 2 proc. Sektor wygenerował w Polsce w 2025 roku 10,6 mld zł wartości dodanej brutto, 4,3 mld zł wpływów fiskalnych i wspierał ok. 41 tys. miejsc pracy.

Jest to także atrakcyjny rynek dla deweloperów magazynów. – Nie patrzymy jednak na centra danych jak na kolejny rodzaj magazynu. To zdecydowanie bardziej infrastrukturalny produkt, w którym punktem wyjścia nie jest powierzchnia działki czy dostęp do zasobów ludzkich, ale przede wszystkim dostępna i zabezpieczona moc, termin jej dostarczenia, redundancja zasilania, światłowód oraz możliwość dalszej rozbudowy infrastruktury energetycznej – wylicza szef sprzedaży 7R Damian Kołata. 

Przyznaje, że takich lokalizacji jest wielokrotnie mniej niż dla zwykłych obiektów magazynowych. Gdy pracował w agencji doradczej, dwa lata poszukiwał działki o powierzchni 180 tys. kw. dla globalnego dostawcy usług chmurowych. 

Ryzyko inwestora

Pypłacz wskazuje, że większość obiektów koncentruje się wokół głównych aglomeracji, przede wszystkim Warszawy, gdzie znajdują się klienci, infrastruktura światłowodowa i rozwinięty ekosystem biznesowy. Przyznaje, że znaczenia mogą nabrać regiony mające przyłącza energetyczne. – Realizacja inwestycji data center w Polsce trwa średnio ok. 49 miesięcy i wymaga zaangażowania ok. 20 organów administracji publicznej i podmiotów uzgadniających, podczas gdy w części państw europejskich procedury administracyjne prowadzone są w czasie ok. 9–12 miesięcy – porównuje ekspert PLDCA. 

Czytaj więcej

Logistyczny gigant połknął Schenkera i powalczy o klientów drobnicowych

Kołata wskazuje, że oprócz standardowego ryzyka planistycznego i budowlanego dochodzą kwestie zużycia energii, gospodarki wodnej, całodobowych systemów chłodzenia, hałasu, generatorów awaryjnych czy wpływu infrastruktury energetycznej na otoczenie. – W przypadku data center dużo większą rolę niż przy typowym projekcie magazynowym odgrywa bardzo wczesny dialog z samorządem i lokalną społecznością oraz właściwy dobór technologii – zaznacza szef sprzedaży 7R. – Największym systemowym ryzykiem dla rozwoju data center w Polsce pozostaje obecnie nie opór społeczny, lecz dostęp do energii i pewność terminu przyłączenia – uważa Kołata. – Działki położone przy odpowiedniej infrastrukturze energetycznej i GPZ uzyskują niezaprzeczalnie status aktywów premium – opisuje. – Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że w nowej generacji nieruchomości magazynowych, przemysłowych i technologicznych megawaty zaczynają być równie istotne jak metry kwadratowe i nie mówię tu jedynie o obiektach typu data center, ale chociażby o zaawansowanych centrach dystrybucyjno-magazynowych z nowoczesnymi przenośnikami, sorterami i systemami automatyki typu mini-load czy shuttle – podkreśla Kołata.