Brytyjska firma badająca rynek transportowy Transport Intelligence na podstawie zleceń ładunków całosamochodowych dostrzega malejącą liczbę nadań. Trzeci kwartał roku może być słaby z powodu rosnącej inflacji. Może ona schłodzić rynek i osłabić pewność nabywców. 

Czytaj więcej

Rosyjskie resorty sprzeczają się o sankcje wobec unijnych przewoźników drogowych

Pomimo słabych prognoz widoczny jest ruch stawek transportowych w górę. – Ceny usług wzrosły, ale podwyżki wynikają z szybko drożejącego paliwa, którego średnie ceny w Europie sięgnęły 1,6 euro za litr. Liczona rok do roku dynamika sięgnęła blisko 53 proc. Największe podwyżki jeszcze nie są dobrze widoczne w danych. Z powodu wojny na Ukrainie ceny raczej pozostaną na tym poziomie – ostrzega analityk w Ti Nathaniel Donaldson. 

Ulgi w podatkach i dopłaty

Dodaje, że podwyższone koszty poniosą klienci. Tym bardziej, że podaż wolnych samochodów może zmaleć. Powodem jest brak kierowców, których spora część pochodzi z Ukrainy i Białorusi. – Polska ma najwyższy w Unii odsetek kierowców spoza UE, blisko 30 proc. Wojna na Ukrainie oznacza odpływ tych kierowców i brak napływu nowych – wskazuje Marie-Anne Cervoni z IRU. 

Czytaj więcej

Inwestorzy wysupłali miliardy na firmy oferujące śledzenie kontenerów

Tłumaczy, że brak rąk do pracy już zmusił firmy do odstawienia samochodów. Z powodu malejącej podaży średnia stawka z Polski do Unii Europejskiej wzrosła na koniec I kwartału roku o 2,8 proc. do 1,402 euro. Wzrost jest bardzo umiarkowany w porównaniu do podwyżek na rynkach krajowych Hiszpani lub Włoch, gdzie dynamika była ponad dwa razy większa. Tym bardziej, że tamtejsi przewoźnicy otrzymali wsparcie rządów w postaci ulg podatkowych i dopłat do samochodów, czego nie otrzymali działający w Polsce przedsiębiorcy. 

Cervoni uważa, że efekt podwyżki polskich podmiotów będzie odczuwalny w całym regionie. – Polskie firmy transportu drogowego mają jedną trzecią unijnego rynku przewozów samochodowych. Na dodatek sankcje nałożone na Rosję i Białoruś zmniejszą produkcję przemysłową w Unii, co zmniejszy zapotrzebowanie na przewozy. Ta sytuacja może wpłynąć na inne rynki, jak np. turecki – obawia się przedstawicielka IRU. 

Jeszcze nie widać skutków Pakietu Mobilności

Na trasach międzynarodowych ożywienie jest widoczne na liniach do Francji. Stawki na transport zarówno z Niemiec jak i Hiszpanii są wyższe niż w drugą stronę, co odzwierciedla rosnący popyt związany z ożywieniem nad Sekwaną i mały eksport z Francji. 

Czytaj więcej

Sankcje sprawiły, że Gdańsk awansował na drugie miejsce na Bałtyku

Także rekordowo wysokie są stawki w przewozach między Polską i Niemcami. Z Warszawy do Duisburga transport kosztuje 1137 euro, w druga stronę 1098 euro. Donaldson ostrzega jednak, że niemiecka gospodarka dostaje zadyszki i popyt na przewozy będzie malał w najbliższych kwartałach. 

Cervoni przyznaje, że nie są widoczne skutki Pakietu Mobilności. Przepisy zaczęły obowiązywać na początku i pod koniec lutego, dopiero po ośmiu tygodniach ciężarówki będą musiały obowiązkowo powrócić do baz. – Doprowadzi to do ubytku zdolności przewozowych oraz przyczyni się do niepotrzebnej emisji dwutlenku węgla – podkreśla Cervoni. 

Dodaje, że wiele państw jeszcze nie wdrożyła Pakietu Mobilności i dlatego KE prowadzi postępowania wobec 22 krajów.