Znów gęstnieje ruch na przejściach samochodowych. Odżywa tamtejsza gospodarka, co od razu uwidacznia się w rosnącym popycie na transport. Wojenne ryzyko spowodowało, że stawki są wysokie i przyciągają nie tylko polskich i ukraińskich, ale nawet rumuńskich przewoźników, których także widać na drogach Podkarpacia. Ciężarówki ukraińskie nie potrzebują zezwolenia na wjazd do UE.
Czytaj więcej
Po pandemicznym 2020 roku, kolejny przyniósł zdecydowane odbicie, wzrosły przychody i zatrudnienie.
Na wjazd na Ukrainę ciężarówki czekają 2 dni, na wyjazd aż 5 dni, a kolejka tirów ciągnie się w kierunku Lwowa przez 20 km. – Samochody puste stoją z ładownymi, przez co kolejka znacznie się wydłużyła. odprawa pustego samochodu trwała 10 minut. Teraz stoją wszyscy, więcej jest przez to zamieszania – tłumaczy Natalia Plakhetko z firmy Angela Truck.
Stojący po stronie ukraińskiej kierowcy nie mają żadnego zaplecza socjalnego. – Nie ma mycia, jedzenia, toalet. Kompletnie nic. Spać też nie mogą, bo muszą pilnować kolejki. Po takich kilku dniach w upale potrzebują kilku dni, aby dojść do siebie. Kierowcy buntują się, ale nic nie mogą zrobić – wzdycha Plakhetko.
Dochodzi do przepychanek, ciężarówki omijające kolejkę mają wybijane szyby lub urywane lusterka. W kolejkach z zasady nie stoją jedynie cysterny.
Do 25 lipca ciężarówki puste i pełne stały w dwóch różnych kolejkach. Ukraińscy przewoźnicy i służby zarzucali stronie polskiej, że dokonuje zbyt drobiazgowych kontroli. Domagali się uproszczeń, zwłaszcza przy wwozie do Polski zboża.
Czytaj więcej
Z powodu sankcji wobec Rosji, rząd zakupił węgiel dla odbiorców indywidualnych w krajach zamorskich. Jego przewozy skoncentrują się w trzecim kwart...
Kontrole fitosanitarne odbywają się od 8 do 16. Polskie służby tłumaczyły, że dokumentacja przewozowa jest często niekompletna i stąd długi czas odpraw. Najwyraźniej władze ukraińskie uznały, że do zmiękczenia polskiego stanowiska najlepiej posłużyć się przewoźnikami.
Problem nie dotyczy wyłącznie przewozów ładunków. Gęstnieje także ruch autobusów. – Autokar przyjechał na przejście o 4 rano i był dopiero jedenasty w kolejce. Odprawy autokarów wymagają dużej liczby funkcjonariuszy – przyznaje przewodniczący Regionu Podkarpackiego ZMPD Tadeusz Furmanek.
Wydłużające się kolejki zniechęciły wielu przedsiębiorców do obsługi ukraińskiego rynku. Wskazują na słabą organizację pracy przejść granicznych. – Kontrole fitosanitarne odbywają się tylko od 8 do 16. Wystarczy, że mam drewnianą paletę na samochodzie i musi ona przejść taką kontrolę, czy nie wwożę do Polski jakiegoś robaka – opisuje Kazimierz Czaja z firmy Impet.
Czytaj więcej
Firmy logistyczne nadal rozbudowują magazyny, popyt jest cały czas wysoki. Firmy uzupełniają zapasy, a e-handel zwiększa powierzchnię.
Wskazuje na niepotrzebną mitręgę administracyjną. – Najpierw celnicy wpisują do komputerów kierowcę, następnie to samo robi Straż Graniczna. Samochód musi kręcić się po terminalu, bo rentgen i waga nie są zbudowane w jednej linii. Ciężarówka wytypowana do rentgena musi wykręcać łamańce, aby wrócić do stanowiska prześwietlenia. Ważnie aut nie jest zautomatyzowane, każdorazowo musi podejść do stanowiska celnik i uruchomić wagę. To trwa czasem pół godziny. Na koniec jest szlaban, na którego otwarcie też czeka się nie za bardzo wiadomo po co – dodaje Czaja.
W rezultacie, choć ruch jest o połowę mniejszy niż przed wojną, kolejki są duże i utrudniają przewoźnikom pracę.