W połowie sierpnia, na autostradzie A4 koło Wrocławia, patrol ITD zatrzymał do kontroli ciężarówkę należącą do niemieckiej firmy. Komunikat GITD podał, że kierujący (obywatel Polski) jechał bez karty włożonej do tachografu. Kierowca tłumaczył się, że niedawno odebrał prawo jazdy kategorii C+E i nie złożył wniosku o wydanie karty kierowcy do tachografu. Na dodatek kierujący zignorował wakacyjne ograniczenie w ruchu dla pojazdów ciężarowych o dmc powyżej 12 t. 

Czytaj więcej

Najlepszy rok w historii branży TSL. Ranking Logistyki

Kontrola zakończyła się zatrzymaniem prawa jazdy kierowcy na trzy miesiące i ukaraniem go mandatem karnym. Zespół pojazdów skierowano na wyznaczony parking strzeżony. Za stwierdzone naruszenia odpowiedzialność finansowa grozi także przewoźnikowi. Wobec niego wszczęto postępowanie administracyjne. 

Zabranie prawa jazdy

Kary zaostrzone zostały przez Pakiet Mobilności. Obowiązująca od początku bieżącego roku znowelizowana ustawa o transporcie drogowym pozwala w niektórych sytuacjach służbom kontrolnym na wyłączenie kierowcy z wykonywania zawodu nawet na kilka miesięcy za manipulacje przy tachografach. Podobna kara może spotkać kierowców, którzy w ogóle nie rejestrowali swojej aktywności za pomocą tachografów. – Za przejazd pojazdem ciężarowym czy autobusem po drodze publicznej, bez włożonej karty do tachografu, niezależnie od długości trwania tego zdarzenia, kierowca otrzyma karę w wysokości nie mniejszej niż 2000 zł. Nałożeniem kary zagrożony jest również przewoźnik w wysokości nie niższej niż 5000 zł oraz osoba zarządzająca transportem – ostrzega regionalny ekspert Grupa Inelo Jakub Ordon. 

Czytaj więcej

Polska wprowadza odstępstwa od czasu pracy kierowcy

Przypuszcza, że najbardziej dotkliwą karą dla kierowcy będzie stanowił nowy obowiązek zatrzymania na okres trzech miesięcy uprawnień do prowadzenia wszystkich pojazdów, figurujących w prawo jeździe. Zgodnie z obowiązującymi przepisami możliwe jest również przedłużenie tej decyzji o kolejne pół roku w sytuacji, gdy kierowca ponownie zostanie „złapany” przez służby kontrolne na prowadzeniu jakiegokolwiek pojazdu, nie wykluczając osobówki prowadzonej do celów prywatnych. – W praktyce nieuczciwi kierowcy mogą zostać wykluczeni z zawodu nawet na 9 miesięcy – podlicza Ordon. 

Mandaty dla przewoźników

Przedsiębiorcy oferujący przewozy samochodami o dmc do 3,5 tony muszą pamiętać min. karach administracyjnych, które w nowym porządku prawnym stawiają ich firmy na równi z transportem ciężkim. Przykładowo przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej o zaledwie „kilogram” ponad dopuszczalną masę całkowitą busa, to kara w wysokości 500 zł. W przypadku wyjścia poza 750 kg dmc przewoźnik zapłaci 2000 zł. – Jest to zauważalna zmiana w zakresie wzmocnienia działania służb, ponieważ rok wcześniej nienormatywność busów wiązała się jedynie z odpowiedzialnością kierowcy – zaznacza Ordon. 

Czytaj więcej

Francja dopuszcza cięższe zestawy i ułatwia rozwój przewozów intermodalnych

Z unijnych przepisów wynika, że możliwości nakładania kar przez polskie służby kontrolne nie dotyczy zdarzeń związanych z manipulacją urządzeniami rejestrującymi czas pracy i aktywność kierowców, zaistniałych poza granicami naszego państwa. – To „niedopatrzenie” formalno-prawne wymaga nowelizacji unijnych przepisów, oczywistym jest bowiem fakt konieczność istnienia przepisów, które dają możliwość wykrywania manipulacji i fałszerstw w zakresie czasu pracy kierowców zawodowych na jednolitym poziomie w całej wspólnocie. Obecnie w większości przypadków inspektorzy skupiają się na sprawdzaniu kierowców w systemie bieżących naruszeń, co oznacza, że manipulacja czy fałszerstwo może być wykryte na „gorącym uczynku” – przyznaje Ordon. 

Inspektorzy w sporadycznych sytuacjach zagłębiali się w historyczne zapisy istniejące w tachografach, by w czasie kontroli drogowej dowodzić manipulacji wykonanej przykładowo 3 tygodnie przed kontrolą na terenie Francji czy Niemiec. 

Ewidencja w siedzibie firmy

Przedstawiciel Inelo zaznacza, że kontrole stacjonarne są o wiele dokładniejsze od prowadzonych na trasie. Polegają między innymi na analizie porównawczej wszystkich danych z tachografów i kart kierowców, jakimi dysponuje przedsiębiorstwo w konfrontacji z danymi pochodzącymi np. z dokumentacji przewozowej z okresu do roku wstecz od dnia podjęcia kontroli przedsiębiorstwa. – Przewoźnicy muszą sprostać również nowym wymogom odnoszącym się do okazywania pełniej ewidencji czasu pracy zatrudnianych kierowców oraz dokumentacji opracowanej przez pracowników w oparciu o art. 12 rozporządzenia 561/2006, również w zakresie powrotów kierowców trwających do 12 godzin jazdy, do bazy/domu, na odpoczynek tygodniowy – zaznacza Jakub Ordon  – oczywiście, jakie dokumenty będą konkretnie interesowały ITD zostanie przedstawione w zawiadomieniu, które otrzymamy listownie, ok. tygodnia do dwóch przed kontrolą – dodaje ekspert.