Na rynku nadal brak kierowców. Na dzisiaj zatrudnilibyśmy od ręki co najmniej 50. Nasze ciężarówki nie stoją pod płotem, rozdzielamy podwójne załogi, wydłużamy czas jazdy na zachodzie, ale to są krótkoterminowe działania – przyznaje szef transportu w nowosądeckiej firmie Batim Marek Gunia.

Dodaje, że dodatkową przeszkodą jest Pakiet Mobilności, który utrudnia działalność operacyjną. – Byłby on do przyjęcia z punktu widzenia socjalnego, gdyby byli kierowcy, tymczasem ich podaż jest mała – wskazuje Gunia.

Czytaj więcej

InPost o ponad połowę powiększył flotę elektrycznych dostawczaków

Jego firma już miała kontrole w Francji i Belgii dotyczące powrotu ciężarówki. – Kontrole nie są bardzo uciążliwe, to co kierowcy mieli w kabinie wystarczyło – wyjaśnia przedstawiciel Batim. 

Zapewnia, że zleceń jest bardzo dużo. – Nie wszystkie małe firmy dają sobie radę z nowymi formalnościami wymuszonymi przez Pakiet Mobilności i część zawiesza działalność – zaznacza Gunia. 

Nie ma pewności jak będzie wyglądał rynek w pierwszym kwartale 2023 roku. – Gdyby sytuacja wykrystalizowała się na Ukrainie, rynek ruszyłby – przekonuje Gunia. 

O ochłodzeniu może świadczyć spadek cen usług transportowych. – Giełdowe stawki spadły od szczytu o około 25%, a na internecie coraz więcej ogłoszeń jest o cesjach leasingów – zauważa członek zarządu Magtrans Piotr Magdziak.

Na coraz częściej pojawiające się ogłoszenia oferujące cesje zwraca uwagę także Łukasz Zawadzki z Sachs Trans. Zarazem dane o rejestracjach ciągników i naczep nie odzwierciedlają bieżącej sytuacji branży przewozowej. – Większość dużych firm zamówiła ciągniki i naczepy na przyszły rok, ale te zamówienia były składane już kilka miesięcy temu – wyjaśnia szef sprzedaży w Kuźnia Trans Maciej Zwyrtek.  Mam też informacje, że niektóre firmy przestały odbierać zamówione na ten rok diesle – dodaje Zwyrtek. – Ma to związek z dużą ilością posiadanych pojazdów zasilanych LNG i spowodowanymi przez to problemami finansowymi - tłumaczy.

Czytaj więcej

Banki hamują sektor magazynowy

Dodaje, że sprzedaż ciągników LNG gwałtownie spadła. – Przewoźnicy nie odbierają zamówionych już ciągników, ale to już obserwujemy od wielu miesięcy, kiedy to ceny gazu LNG wystrzeliły w górę i eksploatacja takich pojazdów stała się zupełnie nieopłacalna – zaznacza dyrektor Kuźnia Trans Póki co nie pojawiają się (przynajmniej u nas) handlowcy z ofertami na niewykupiony tabor – dodaje Zwyrtek. 

Jednak popyt na tabor maleje. – Branża zaczyna ograniczać zakupy planowe – zapewnia rzeczniczka firmy Regesta Magdalena Kobus. Podaje, że standardowy czas oczekiwania na odbiór teraz zakupionej naczepy to 8 tygodni. 

Inni przewoźnicy wskazują, że ten czas oczekiwania waha się między 3 a 5 miesięcy, w zależności od specyfikacji i producenta.  W ostatnim czasie - w mojej opinii - nastąpiło przyspieszenie terminów produkcji naczep, co może być spowodowane pewnym ochłodzeniem rynku lub zbyt wysoką ceną za naczepy – rozważa Magdziak.

Coraz gorsze perspektywy polskiej gospodarki potwierdzają też badania: Bibby MSP Index, diagnozujący nastroje polskich przedsiębiorców, spadł w październiku do 42,6 pkt. Jak wynika z Bibby MSP Index, dwukrotnie – do 36 proc. – zwiększyła się liczba małych i średnich przedsiębiorstw spodziewających się spadku sprzedaży. Dobre nastroje panują jedynie w budownictwie, gdzie więcej firm spodziewa się jej wzrostu niż spadku (27 proc. wobec 26 proc.). 

Czytaj więcej

Z Polski na Zachód koleją. CFL multimodal wie jak to zorganizować

Odczyt S&P Global PMI w sektorze przemysłowym za październik również sygnalizuje szybki spadek aktywności ekonomicznej - tempo spadku zatrudnienia jest najszybsze od niemal 2,5 roku, a gwałtowny spadek nowych zamówień już mocno osłabia produkcję.