Trybunał Sprawiedliwości UE zawyrokował 4 października, że:
- zakaz spędzania przez kierowców regularnego okresu odpoczynku w pojeździe,
- obowiązek zorganizowania przez przedsiębiorstwa transportowe pracy kierowców w taki sposób, aby kierowcy mogli w czasie pracy powracać co trzy lub cztery tygodnie do bazy eksploatacyjnej lub do miejsca zamieszkania,
- przyspieszenie daty wejścia w życie obowiązku zainstalowania inteligentnych tachografów drugiej generacji,
- czterodniowy cooling off period w kabotażu,
Czytaj więcej
Pierwszy od blisko półwiecza strajk dokerów na wschodnim wybrzeżu USA odczują także polscy klienci. Waszyngton ostrzega armatorów aby nie podnosil...
- zakwalifikowanie kierowców jako „pracowników delegowanych”, podczas przewozów cross-trade i kabotażu
są zgodne z prawem UE i odrzucił wszystkie skargi w tym zakresie.
Absurdalny przepis
Jedynym wyjątkiem jest obowiązek powrotu do bazy pojazdów co 8 tygodni.
Trybunał uznał, że Parlament i Rada nie wykazały w trakcie procesu, że w chwili przyjęcia tego środka dysponowały wystarczającymi informacjami pozwalającymi im ocenić jego proporcjonalność i uchylił przepis o tym obowiązku.
Związek Pracodawców Transport Logistyka Polska przypomina, że skargę w tej sprawie wniosło szereg państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym Polska.
Przewoźnicy są zadowolenie z wyroku. – Patrząc na linią orzeczniczą Trybunału spodziewaliśmy się takiego rozstrzygnięcia. Dobrze jednak, że Trybunał uchylił obowiązek powrotu pojazdu do bazy eksploatacyjnej, gdyż przepis ten był nie tylko absurdalny i kosztowny dla przewoźników, ale także sprzeczny z polityką klimatyczną Unii Europejskiej. Kilkaset tysięcy pojazdów wracających co 8 tygodni do bazy, często bez jakiegokolwiek ładunku, generowało w Europie emisję gazów cieplarnianych na poziomie zbliżonym do emisji niektórych państw członkowskich UE – wskazuje prezes TLP Maciej Wroński.
Czytaj więcej
Obsługa ponad miliarda przesyłek wymaga od kurierów rozbudowy zaplecza logistycznego. Nowe duże inwestycje w magazyny i automaty paczkowe.
Także prezes ZMPD Jan Buczek dobrze ocenia wyrok TSUE. – Zadowoleni jesteśmy tego wyroku, bo powrót szkodził nie tylko branży, ale i bezpieczeństwu ruchu drogowego i środowisku naturalnemu. Pozostałe przepisy odnoszą się do sfery socjalnej – zaznacza Buczek.
Koszty za wysokie
Buczek przyznaje, że dobrze, że doszło do zaskarżenia i udało się wygrać jeden element, bo był to absurdalny warunek. – Szkoda, że okres prac nad Pakietem Mobilności trafił na młody, właśnie ukonstytuowany rząd, który nie wspierał nas na forum unijnym – wyjaśnia prezes ZMPD.
Zauważa, że sytuacja powtarza się. – Branża jest w trudnej sytuacji, ale rząd w nowym składzie, pomimo deklarowanej przychylności, nie wsparł przewoźników i nie odciążył nas w zakresie kosztów. Wdrożony przez poprzedników Polski Ład okazał się działaniem szkodzącym całej polskiej gospodarce, nie naprawiającym żadnego elementu gospodarki poza celem fiskalnym – wymienia Buczek.
Czytaj więcej
Autonomiczne samochody są coraz bliżej, nowe rozwiązania wprowadzają koncerny w modelach osobowych, jednak przeszkód nadal nie brakuje.
Przypomina, że przedstawiciele obecnego rządu, pomimo krytyki wcześniejszego gabinetu, obiecywali przedsiębiorcom redukcję kosztów. – Okazało się jednak, że do dziś pozostawieni jesteśmy sami sobie. Polskie rodzime i rodzinne firmy transportowe nie są w stanie z takim poziomem kosztów konkurować na rynkach międzynarodowych, bo tam obowiązuje cena dnia i wygrywają przewoźnicy, których rządy okazały większą wrażliwość na sytuację rodzimych przewoźników i wdrożyły Pakiet Mobilności w taki sposób, aby przewoźnicy mieli szanse konkurować. My takiej szansy nie mamy i widać, że obecny rząd nie zamierza się nad tym na poważnie pochylić – kończy Buczek.