Stają fabryki w Europie, a wraz z nimi transport drogowy

Sytuacja wśród przewoźników jest grobowa. Koszty wystrzeliły w górę, stawki za przewozy dojdą do 2-3 euro za wozokilometr, czyli będą ponad dwa razy wyższe niż miesiąc temu.

Publikacja: 10.03.2022 20:27

Stają fabryki w Europie, a wraz z nimi transport drogowy

Foto: GDDKiA

Na zachodzie puste są drogi i parkingi tirów. Nie ma kierowców i nie ma pracy – zauważa przewoźnik z Ostrołęki Jerzy Szepietowski. Maleje popyt na transport na zachodzie. – Stają fabryki, bo nie ma dostaw z Rosji i Ukrainy, zniknęły też tamtejsze rynki zbytu. W transporcie zaczyna się robić coraz gorzej – przyznaje z niepokojem Piotr Ozimek z tyskiej firmy EPO-Trans.

Także Łukasz Zawadzki ze śląskiej firmy Sachs-Trans zauważa, że rynek przycichł. – Wynika to z mniejszej ilości przewozów na Rosję. Ładunki trafiały do Polski, gdzie były przeładowywane na samochody rosyjskie i białoruskie – tłumaczy Zawadzki.

Czytaj więcej

Branża logistyczna oferuje pracę uciekinierom w Ukrainy

Przewoźnicy szacują, że 30 proc. ładunków jakie jechały przez Polskę z zachodu, trafiało dalej na wschód. Niepokoją się sytuacją tym bardziej, że ładunki do Rosji już przeszły ze statków na samochody, a mimo to transport drogowy ma coraz mniej pracy. 

W rezultacie trudno jest znaleźć zlecenie na transport do Polski i nie ma jak ściągnąć aut z powrotem. Także na wschód przejeżdża mało tirów. – Systematycznie maleje ilość aut wyjeżdżających z Polski przez Koroszczyn, główne przejście na Rosję i Białoruś. W tych dniach jest to 200 pojazdów (różnych rejestracji) na zmianę, gdy było po 500 na zmianę. Utrzymują się na poprzednim poziomie przyjazdy samochodów (różnych rejestracji) w kierunku Polski i jest ich na zmianę 400-500 na zamianę, czyli ok. 900 pojazdów na dobę – podlicza wiceprezes Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przewoźników w Białej Podlaskiej Sławomir Kostjan.

Zaczyna brakować kierowców

Z Polski do Ukrainy pojechało 70 tys. osób. Choć nie wiadomo jak wielu z nich było kierowcami zawodowymi, transport już odczuwa brak rąk do pracy. – Zdarza się, że klienci mają problemy z dostępnością kierowców i sporadycznie pojawiają się rozmowy o przełożeniu odbioru nowo zakupionych aut na późniejszy termin – przyznaje przedstawiciel Scania Polska Paweł Paluch. 

Czytaj więcej

eCMR wchodzi do przewozów drogowych tylnymi drzwiami

Zakładane jest spowolnienie gospodarki europejskiej, ale popyt na transport drogowy nie powinien spadać w takim samym tempie jak podaż ciężarówek. – Jeśli zgodnie z szacunkami w pierwszej fali wyjechało na Ukrainę około 30 proc. kierowców, to w przypadku kierowców z licencją do przewozów międzynarodowych jeżdżących dla krajowych przewoźników jest to ubytek rzędu 10 proc. zasobów – szacuje analityk sektorowy Santander Bank Polska Radosław Pelc.

Przewoźnicy już zaobserwowali, że popyt na ciężarówki wyraźnie osłabł. – Sprzedawcy pytają mnie, czy kupię nową ciężarówkę za 95 tys. euro, gdy miesiąc temu oferowali ją za 115 tys. Staniały także samochody z drugiej ręki; 3-letni ciągnik trudno teraz sprzedać za 70 tys. euro, gdy miesiąc temu klienci niemal bili się, żeby kupić za 95 tys. euro – porównuje Krzysztof Strzała z sokołowskiej firmy Anika Trans. 

Część przewoźników odstawiła samochody pod płot, a trudną sytuację pogłębia sekowanie kierowców białoruskich. – W Europie Zachodniej nie chcą ładować kierowców z Białorusi, słyszy się o wypadkach pobić, to wszystko źle wpływa na atmosferę w branży – uważa Zawadzki. 

Czytaj więcej

Jak wywieźć zboże z Ukrainy? Bez niego światu może grozić głód

Duże firmy jak wzmiankowane Sachs-Trans i EPO-Trans poradziły sobie, ponieważ na początku roku miały nadmiar kierowców. – Miałem rezerwę kierowców, więc dałem sobie radę. Teraz odbudowuję rezerwę, wczoraj zatrudniłem dwóch – podaje przykład Ozimek. 

Drogie paliwo

Przewoźników wykańcza także drogie paliwo, którego cena hurtowa wzrosła w ostatnich tygodniach z 4,6 zł do 7,7 zł za litr. – Olej napędowy w hurcie jest o 30 proc. droższy niż w detalu – oburza się Szepietowski. 

Tak duża zmienność cen paliw może zweryfikować dotychczas stosowane korekty paliwowe, uważa Pelc. – Być może mechanizmy stosowane w umowach powinny szybciej reagować. Krótkoterminowo spodziewam się wzrostu stawek i rosnącego niepokoju na europejskim rynku transportowym – dodaje analityk. 

Czytaj więcej

Branża logistyczna przerażona skutkami wojny tak samo jak budowlana

Przedsiębiorców szczególnie denerwuje właśnie tempo podwyżek. – Wynegocjowałem z klientem stawkę wczoraj, a na dzisiaj cena paliwa w kosztach już wzrosła o 40 euro. Dlatego ceny ustalam nie miesięczne, tylko tygodniowe, a i to z duszą na ramieniu – przyznaje Ozimek. 

Dodaje, że klienci nie zgadzają się na nowe ceny. – Ale ja nie mogę dokładać, to usługa transportowa, a nie przysługa. Jeśli klient nie pokryje podwyżek, to nie będę jeździł. Nastała trudna sytuacja, nastoje są grobowe i za chwilę padnie wiele firm – przypuszcza Ozimek.

Na zachodzie puste są drogi i parkingi tirów. Nie ma kierowców i nie ma pracy – zauważa przewoźnik z Ostrołęki Jerzy Szepietowski. Maleje popyt na transport na zachodzie. – Stają fabryki, bo nie ma dostaw z Rosji i Ukrainy, zniknęły też tamtejsze rynki zbytu. W transporcie zaczyna się robić coraz gorzej – przyznaje z niepokojem Piotr Ozimek z tyskiej firmy EPO-Trans.

Także Łukasz Zawadzki ze śląskiej firmy Sachs-Trans zauważa, że rynek przycichł. – Wynika to z mniejszej ilości przewozów na Rosję. Ładunki trafiały do Polski, gdzie były przeładowywane na samochody rosyjskie i białoruskie – tłumaczy Zawadzki.

Pozostało 88% artykułu
Krajowe
Kierowcy mogą dłużej prowadzić samochody ciężarowe i autobusy
Drogowy
Rząd wydłuży sieć dróg płatnych dla ciężarówek i autobusów
Szynowy
Na Białorusi „kolejowi partyzanci” blokują tory kolejowe
Roboty
Apel o małe drony, które trafią na Ukrainę do pomocy w akcjach ratunkowych
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Morski
Europejscy armatorzy odcięli Rosję od przewozów kontenerowych
Szynowy
Stają pociągi na Nowym Jedwabnym Szlaku. Dla nadawców ryzyko jest zbyt duże