Sejmowa stała podkomisja ds. elektromobilności zainteresowała się rozwojem elektrycznego transportu ciężkiego w Polsce. Prognozy Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych oraz Fundacji Pojazdów Elektrycznych mówią, że do 2030 roku flota elektrycznych pojazdów ciężkich w Europie powiększy się ponad 60-krotnie w stosunku do dzisiejszego poziomu. Do tego czasu ładowanie elektrycznych HDV stanie się najważniejszym obszarem szybkiego ładowania DC. 

Czytaj więcej

Najlepszy rok w historii branży TSL. Ranking Logistyki

Dyrektor zarządzający PSPA Maciej Mazur podkreśli, że kluczowym czynnikiem pozwalającym upowszechnić elektromobilność jest infrastruktura do ładowania akumulatorów. Takie są wnioski z projektu eHDV Infrastructure Lab realizowanego przez PSPA wraz z partnerami. 

Pilotażowy projekt eHDV Infrastructure Lab polega na uruchomieniu sieci stacji ładowania dla pojazdów ciężarowych oraz zdobyciu doświadczenia we wdrażaniu i użytkowaniu ładowarek dla samochodów ciężarowych. 

Ten rynek w Europie jeszcze nie istnieje. Volvo i Renault mają pojedyncze modele elektryczne, konkurencja przygotowuje takowe. Koncerny samochodowe koncentrują się na modelach dystrybucyjnych i komunalnych, które pracują w odległości kilkudziesięciu kilometrów od bazy, w której mogą się ładować. 

Czytaj więcej

Niedobre sygnały płyną od małych firm

Urządzenia do uzupełniania energii w akumulatorach są takie same lub podobne do ładowarek autobusów elektrycznych. Zakłady komunikacji miejskiej w Europie coraz częściej korzystają z elektrycznych autobusów, co stworzyło rynek ładowarek dla pojazdów ciężkich. 

Tego typu ładowarki są urządzeniami dużej mocy (nawet w wersji wolnej, przystosowanej do ładowania nocnego). Szybkie ładowarki dla ciężarówek będą miały 1 megawat mocy i producenci ciężarówek już przygotowują takie modele. Zakładają, że samochód po 4,5 godzinach jazdy zatrzyma się na obowiązkowy postój trwający 45 minut. Wystarczy on, do uzupełnienia energii pozwalającej na kolejną 4,5-godzinną jazdę. 

Niemcy w 2019 roku miały największy udział w rynku infrastruktury szybkiego ładowania ciężkich pojazdów elektrycznych w Europie, o wartości 124,4 mln dol. Prognozy do 2024 rok zakładają, że wielkość niemieckiego rynku zwiększy się do 375,6 mln dol. Z kolei Francja do tego czasu osiągnie poziom 217,3 mln dol., Wielka Brytania 189,4 mln dol., Holandia 172,1 mln dol., kraje północne – 169,8 mln dol., reszta Europy (w tym Polska) 407,3 mln dol. 

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Siemens Financial Services oblicza, że dla wszystkich typów ładowarek (przede wszystkim dla modeli osobowych) wielość nakładów na ładowarki w Europie wyniesie do 2023 roku blisko 12 mld euro, a w latach 2024-2026 przekroczy 27 mld euro. Część z tych ładowarek będzie miała duża moc i będą mogły skorzystać z nich także ciężarówki, o ile zmieszczą się na parkingu przy urządzeniu. – Powinien w Polsce powstać plan ramowy rozbudowy infrastruktury, ponieważ żadna branża a tym bardzie firma lub instytucja nie poradzi sobie z tym zagadnieniem w pojedynkę – uważa prezes Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności Krzysztof Burda.

Czytaj więcej

Łączą się polskie spółki sterowania ruchem kolejowym

Jeżeli spełnią się plany Komisji Europejskiej i transport przejdzie na elektromobilność, bez infrastruktury do ładowania ciężarówek polskie floty nie będą miały szans na udział w europejskim rynku transportowym.

O ile są już polscy producenci ładowarek dużych mocy, jak Ekoenergetyka lub Medcom, to kłopotem jest zapewnienie instalacjom mocy, szczególnie na odległych od siedzib terenach parkingów przyautostradowych. – Kolejną kwestię stanowi zapewnienie dostępu do stacji transformatorowych oraz przyłączy energetycznych wysokich mocy, których brak stanowi obecnie jedną z głównych przeszkód hamujących rozwój sieci ładowarek – dodaje Piotr Ziółkowski PSPA. 

Parking ciężarówek wyposażony w pracujące na pełną moc ładowarki zużyje tyle energii co małe miasto. Unijni politycy zakładają, że od 2025 roku redukcja CO2 ma wynieść 15 proc. względem średniej od 1 lipca do 30 czerwca 2020 roku. Bardziej rygorystyczne cele zaczną obowiązywać od roku 2030, gdyż ma to być 30-procentowa redukcja względem roku referencyjnego. Transport samochodowy zostanie także objęty opłatami systemu ETS.