Transportowcy udowodnili nawet, że takie zestawy są bezpieczne. Długi, liczący 25 m zestaw próbnie jeździł między fabrykami koncernu Volkswagena w Wielkopolsce i zarówno kierowca jak i przewoźnik nie odnotowali żadnych utrudnień na drogach.

Przemysł transportowy wskazuje, że długie zestawy zmniejszą emisję substancji szkodliwych w przeliczeniu na tonę ładunku, odciążą drogi (zamiast trzech zwykłych ciężarówek wystarczą dwie długie), potrzeba będzie także mniej kierowców. 

Długie zestawy dopuszczone są do ruchu m.in. w Czechach, na niektórych drogach w Niemczech, w Holandii i Belgii. W tych krajach doświadczenia są jak najbardziej pozytywne. 

Tymczasem polska administracja jest przeciwna temu pomysłowi. 

Jednak życie jest silniejsze od nieżyciowych, według przedsiębiorców, zakazów. W nocy z piątku na sobotę (15/16 października) na ekspresowej „trójce” koło Gorzowa Wielkopolskiego inspektorzy zwrócili uwagę na dwa, jadące jeden za drugim, dość nietypowo wyglądające zestawy. W obydwu przypadkach jeden ciągnik siodłowy ciągnął dwie naczepy. Takie zespoły pojazdów, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem nie powinny poruszać się po drogach. Mimo to, przy ich pomocy polski przewoźnik realizował transport do Norwegii. 

Okazało się, że zestawy są za ciężkie, za długie i za wysokie. Jeden ważył 85 ton, a drugi 85,7 tony, pomimo że limit to 40 ton. Długość każdej z ciężarówek została przekroczona o ponad dziewięć metrów. Obie były również za wysokie o prawie 30 cm. 

Kierowcy nie posiadali zezwoleń na przejazd takich pojazdów nienormatywnych, a transport nie był pilotowany. Kierowców ukarano mandatami, a pojazdy usunięto na parking. Odpowiedzialność finansowa czeka teraz przedsiębiorcę, wobec którego zostaną wszczęte postępowania administracyjne w sprawie nałożenia kary pieniężnej.